Legenda św. Laurentiusa


Przyjmuje się, że Laurentius, na zachodzie Europy zwany również Lorens, urodził się w Hiszpanii. W Saragossie, gdzie kończył swe studia poznał swojego nauczyciela a wkrótce również oddanego przyjaciela Sykstusa II. Był on jednym z najbardziej znanych i cieszących się uznaniem profesorów Saragossy.

Laurentius już wtedy dał się poznać jako dobroduszny i inteligentny człowiek. Między nauczycielem i uczniem zawiązała się nić przyjaźni i zaufania. Obaj mężowie kochali Rzym jako siedzibę namiestnika Chrystusa, pielgrzymki zaowocowały opuszczeniem Hiszpanii i przeprowadzką do tego miasta. Kiedy Sykstus II w 257 roku zasiadł na papieskim tronie i objął pontyfikat, zapragnął również, by u jego boku zasiadł Laurentius. Papież wyniósł go do godności diakona i powierzył mu administrację dóbr kościelnych i pieczę nad ubogimi miasta Rzymu.

Pontyfikat Sykstusa przypadł na rządy cesarza Waleriana, czasy bardzo niepewne dla chrześcijan i Kościoła.Kiedy z rozkazu cesarza rozpoczęły się nowe prześladowania pojmało również papieża. Laurentius podążył za nim a widząc go pojmanym, powiedział: "Gdzie idziesz ojcze bez syna?? Laurentius był wielce przygnębiony, że nie może wraz z nauczycielem dzielić męczeńskiej śmierci." Ku pociesze Sykstus miał mu odpowiedzieć: "Nie pozostawiam Cię samego, mój Synu, przed tobą najtrudniejsza z prób. Nam starym w łatwym przyszło udział wziąć wyścigu, przed tobą o wiele większe cierpienia, ale i piękniejsza chwały czeka cię korona!" Jeszcze tego samego dnia stracono papieża.

Laurentiusowi zgotowano osobną kaźń. Cesarz zażądał od diakona, jako administratora skarbu kościoła, wydania go do skarbca cesarskiego. Diakon poprosił trzy dni czasu, zwracając się do cesarza: "Pokażę ci, co my chrześcijanie uważamy za nasze największe dobro."

Podarowane trzy dni Laurentius wykorzystał na rozdanie całego majątku chromym, chorym, bezdomnym i starym i po upływie trzech dni pojawił się przed cesarzem w ich otoczeniu. Kiedy cesarz nakazał mu wskazanie skarbu kościoła, diakon miał wskazać na nich i powiedzieć: "Oto prawdziwy skarb kościoła." Cesarską odpowiedzią był żarzący się ruszt, na którym dobroduszny Laurentius dokonał żywota.
Biedni i chorzy jako skarb kościoła, diakon, który ponad materialność ukochał dobro drugiego człowieka, człowiek, który nie przeszedł obok ani mimo: to godny utrwalenia i kontynuowania przykład.
Na chrześcijanach spoczywa szczególny obowiązek: miłowania drugiego człowieka niezależnie od jego ułomności, wieku? To trudny obowiązek, warty jednak poświęcenia. Dobro podzielone to dobro owocne.